|
CHÓR DZIEWCZĄT Gdzie Chryze, twoja dziewczyna ? (Słychać szczęk) ... |
||||||||||
|
||||||||||
|
Szczera jak złoto Staniesz się godny i daru godniejszy niż ja Prowadzi do tego albo zwiększenie ochrony, eskortującej daną sztafetę, a więc zwiększenie ilości wojska, zużytego na czynności nie bezpośrednio bojowe, albo też lepsze zabezpieczenie punktów, najbardziej zagrożonych Ja mówił stary na wpół z uśmiechem od trzydziestu lat przywykłem sypiać po obiedzie, a te moje dziewczyny rozpieściły psa, swawolą z nim Ach, gdybyś pan wiedział, jak to jest przykro nie mieć na starość spokojnego kącika! Zabrzeski więc nalegał grzecznie, ażeby jego As przynajmniej w godzinach przedobiednich służył pannom za rozrywkę, ale stary się na to nie chciał zgodzić i odszedł Byłam go przestrzec i zostałam KASANDRA Lat temu tyle, ile twego życia, jak uroczystość nie była święcona, odkąd węże wyszły z ukrycia i Laokoon przeklął Pozejdona Nie doprowadza to do niczego Powstanie chyliło się już nieodzownie ku upadkowi Historyków wsparła literatura piękna Więc ci zbójcę, to wy, królowie ?! PRIAM To jawne! Z Atrydą jest w zmowie! Otoczcie go mieczami! To nie on, co wczora był z nami! (Dobywa miecza) Pallas!! O Pallas, ponoś mego ducha!! 133 PALLAS (zacina konie lejcami) (wóz rusza) Tam, na skrzydłach, według planu skupione być miały główne siły, tam dzielna szlachta zagonowa z pod Siedlec, Łukowa i Białej miała prawo spodziewać się rozstrzygających, silnych uderzeń, dla których jej drobne, bohaterskie podjazdy i szarpanie wroga miały być tylko pomocą demonstracyjną (Uchylił się przed włócznią Rezosa) Rzuciłeś włócznię Więc zmierz się na miecze! DIOMEDES (zmierzył się łukiem ku Rezosowi) Otóż pod tym względem napięcie moralne było nadzwyczajne Więc niech się nie odrabia to, co już zrobione Wszędzie i w każdym czasie są takie istoty, podlejące wśród prześladowania; nie mogą one umrzeć ani im nikt życia nie skróci CHOCHLIK Czym? GRABIEC Gromem Cośmy z tobą dobrzy przyjaciele, Przepraszam ciebie bardzo, żem cię zawiódł w błota, Siedzieliśmy w kałuży po uszy jak cnota, I kichali kichali mój nos w nos waćpana Ściemniało Z nich dwa urządzono na Podlasiu, trzy w Płockim i Augustowskim, dwa w Sandomierskim, dwa w Krakowskim, jedno w Lubelskim, jedno, którego można nawet nie liczyć, w Kaliskim, żadne w Mazowieckim CHÓR DZIEWCZĄT Gdzie Chryze, twoja dziewczyna ? (Słychać szczęk) DZIEWCZĘTA (uciekają) Nie lubię jej, bo jest jak wieża pizańska: wiecznie się pochyla, a nigdy nie upada Miałem też gotowe odpowiedzi na wszelkie pytania, przy tym spostrzegłem, że mogę pod pozorem portretu zyskać coś jeszcze prócz portretu Chcę przed drugą wysłać list Żyd Wiem ja o tym, wiem ja o tym: u mnie w kramie byli, Troche mirrę i z kadzidłem u mnie zakupili Pracownia jego przenosi minę jak gdyby w świat inny Był on w ostatnim stopniu suchot Kromicki albo się na to zgodzi dobrowolnie, albo nie Bo, że porządna kobieta, która spędziła z mężem kilka miesięcy, może poczuć się w stanie odmiennym, to jest ogromnie naturalne, a mnie ten naturalny porządek wydaje się czymś tak potwornym, że mi wysadza mózg z głowy Czasem przerywał opowiadanie o interesach pokazując mi jakieś osobliwości przywiezione z Dalekiego Wschodu Ja, gdy okazuję tej jedynej i najdroższej kobiecie pogardę, gdy mam dla niej tylko gniew, tylko szyderstwo, sobie wyrządzam taką samą krzywdę jak i jej większą nawet, bo ona jest zdolna mi to przebaczyć, ale ja sam nie daruję sobie tego nigdy! 29 czerwca O, wiem, do kogo westchnienie i co się w sercu twym dzieje! Lecz niewdzięczną królowę trzeba zapomnieć i szukać innej mówiła wyniosłego wzrostu pani Może może na nic, poza współczuciem, nie zasługuję Proszę pamiętać! W jego głosie zabrzmiało coś jakby groźba i taki bezbrzeżny smutek, że Marychnie ścisnęło się serce: Ja pana kocham szepnęła zamykając oczy ja pana bardzo kocham Co pani powiedziała? zapytał jakby z przestrachem Oto, jakim było ich rozumowanie: Nieść bibułę we dnie niedobrze, zbyt jest to widoczne, lepiej w nocy Tak dawno nie miałem tego szczęścia Z nich każdy obserwacyjny umysł z łatwością wywnioskować może o wpływach, którym obserwowany podlega Może dlatego że pochodził z ubogiej rodziny, a może po prostu starał się być delikatnym To zupełnie inna rzecz Mundus vult decipi Hender, którego też we własnym domu wyproszono za drzwi, wszedł dosyć kwaśny do swojego mieszkania i niepomału się zdziwił, zobaczywszy nieznajomego, który pił wino zamyślony i w ogień patrząc, miny do niego robił nieprzyjemne Po prostu w głowę zachodzę, jak ona mogła zatruć życie ojcu? Że ten człowiek nie umiał sobie z nią poradzić! Szkoda, Krzysiu, że nie znałaś tych stosunków Ten łotr? to osobliwsze małżeństwo! Mówią, że sędzia najwięcej mu pomógł O, niech pan będzie spokojny Paweł chrząknął i podsunął swój fotel Rzucił futro, kapelusz i teczkę na otomanę i rozejrzał się: No, tutaj wszystko w porządku Jachimowski kazał woźnemu otworzyć gabinet nieboszczyka Gdyby wiedziano, że transakcje polegają na fikcyjnej wymianie akcyj sprzedawanych dla pozoru przez jednych agentów Pawła Dalcza innym jego agentom może by było znacznie gorzej Bardzo blada szepnęła: A więc naprzód, królewska córko! 46 ROZDZIAŁ XIII BAL DWORSKI Olbrzymia sala lśniła ogniami sześciuset woskowych pochodni To co? Ślepy chyba jest i już 122 H a a r b e u t e l (niem Niezależnie od tematu rozmowy każdy z biorących w niej udział zawsze mówił o sobie lub o tych stronach kwestii, które pośrednio lub bezpośrednio z nim, z jego osobistym życiem się wiązały Nie dać, podrzeć papiery, podrzeć! Szczęściem, co dworski powóz zajeżdżał przed kancelarię, więc ludzie, chcąc nie chcąc, musieli się poodsuwać na boki, zaś naczelnik przeczytawszy list, jaki mu podał lokaj, oznajmił uroczyście: Tak, bardzo dobrze, szkoła w Lipcach będzie Ale rzadko się to co prawda udaje Jak to nie miałaś matki?! Wszyscy ludzie mają matki No dobrze Bo rębacze szli naprzód nieustannie, rozwiedli się w szeroką ławę i z wolna, w milczeniu wpierali się w bór, zda się niezmożony, któren posępną, wyniosłą ścianą pni zwartych zastępował im drogę, a tak przysłaniał ogromem, że ginęli zgoła w cieniu konarów, jeno topory błyskały w mrokach i biły niestrudzenie, jeno świst pił nie ustawał ani na chwilę, a co trochę drzewo się jakieś chwiało i z nagła, kiej ten ptak zdradnie pochwycony we wnyki, odrywało się od swoich, biło gałęziami i z jękiem śmiertelnym padało na ziemię a za nim drugie, trzecie, dziesiąte Padały sosny ogromne, już od starości ozieleniałe, padały jedle, kieby w zgrzebne kapoty przyodziane, padały świerki rozłożyste, padały i dęby bure, brodami siwych mchów obrosłe kiej te starce, których pioruny nie zmogły i setki lat nie skruszyły, a topory na śmierć powiedły, a inszych zasie tyle podlejszych drzew, któż to wypowie, ile a jakich padało! Las marł z jękiem, drzewa padały ciężko jako te chłopy w boju ściśnięte a parte jedne przez drugie, nieustępliwe, krzepkie, jeno że bite mocą niezmożoną, iż ni Jezus! krzyknąć nie krzykną i wraz całą ławą się chylą, i w lutą śmierć padają Przypomniała Samowi, że Jerry niedawno uderzył się w nogę Przez niego wszystko, przez niego! począł krzyczeć i ogarnęło go jakby szaleństwo gniewu i nienawiści, wstały wszystkie żale dawne i wszystkie dzikie zamysły pomsty skłębiły się w nim i przewalały, jak te chmury pędzące po niebie Nie sypiała po całych nocach, przeklinając w skrytości ducha swoją brzydotę Cichoj, ścierwy rzucił patykiem w sień na rozgdakane kwoki To też tylko ślady zostały po dawnej wspaniałości Miłujesz mnie, juści, jak tego psa złego, któren ugryźć może i przed którym ognać się trudno, juści! Przejrzałem cię na wylot, znam ja cię dobrze i wiem, bych mnie powiesić chcieli, pierwsza byś troków nie żałowała, bych ubić kamieniami, pierwsza byś rzuciła za mną! gadał prędko |
||||||||||
|
|
||||||||||