|
Dusze nasze mają dużo podobieństw, ale mają i tysiące sprzeczności |
||||||||||
|
||||||||||
|
Precz zejdź mi z oczu mych i niech cię sępy rozwłóczą 161 (szeptem) Widziadło Ziemia upałem wysuszona pęka; Wiosenne runa złocą się, nim ziarno Czoła pochyli, a wieśniacy garną Sierpami próżne tylko włosy żyta (Od dworu) (słychać grę Femiosa) 1 Brzóska Stanisław (18321865), ksiądz i dowódca powstańczy, wybitna postać powstania styczniowego Ale i najzręczniejszy pies nie zdoła ukraść tak zręcznie jak człowiek: As zwalił na ziemię słój ze słodyczami ANDROMAKA Ojcze! Ach, ojcze! Zabójca, zabójca!! GROMADA STARCÓW I NIEWIAST (wracają pędem) Biegą tutaj Myśli o psie stały się prawdopodobnie powodem, iż Franciszek wspomniał o Ogrodzie Zoologicznym, gdzie mu kiedyś ofiarowano posadę, której nie przyjął: on by miał zwierzęta obsługiwać? Polecił jednakże na to stanowisko swego przyjaciela od serca, Błażeja Rurkiewicza, człowieka nie mającego szlachetnych przesądów na tym punkcie, u kogo się służy Wszystko, wszystko, co twoje, zaorać i złupić GOPLANA A wstydź się, Chochliku! Patrz, coś ty narwał chwastu i pokrzywy, Brzydkich piołunów, koniczyn, trawniku Właśnie dziś jakiś prostak bez pamięci Wdzierał się tutaj, kazałem go psami Poszczwać za wrota Śmiałek nad śmiałkami, Psóm odszczekiwał ciągle, że znał ciebie, A w takich ustach to bluźnierstwo srogie BALLADYNA Kazałeś wieszać? KOSTRYN Pierwsi buntownicy Już zgromadzeni pod maćkową gruszę; A ta się cieszy, że do siego roku Dwa razy będzie nosiła owoce MARSJAS Boś nie słuchał nigdy (milknie) Gotowi będą ludzie broń się opóźni, gotowa broń ludzie przyjdą później A zarazem, gdy jechał ulicami Warszawy i polami Mazowsza, spotykając człowieka, nieodzianego w mundur wroga, myślał o nim, jako jutrzejszym towarzyszu broni, który go, jak swego wodza, będzie bronił i osłaniał nas strasznymi, zarazę wszczepią w krew, że sczeźniem z nimi (Wpatruje się w Odysa) (i widząc, że ten zna miejscowość) (zmienia zamiar) Chocia mi iść daleko wrócę, nim czas minie, (Ogląda się na dworzec) by po wieczerzy mieli (Wskazuje w przeciwną stroną podwórza) Pójdę tam, doliną, gdzie co krok potkam strumień Kiedy nareszcie pewien złośliwy literat wyraził się o jakimś budynku, że to jest styl cielęcej główki z grzywką nad czołem, rozczesanej przez środek i w płaszczyku z pelerynką, Zabrzeski wziął przycinek do siebie i zakład Pod Daszkiem stracił gościa Co znaczy pies w lwiej klatce? Szewc i jego parasol (z cyklu W słońcu) OŚMIORNICA Ośmiornica na głębi zaklęta, Z alg podwodnych łowcze dzierzgam pęta cit Wszystko, co mówisz, wypada raczej na korzyść Polek Sama podawała mi lekarstwa, sama podnosiła mnie na poduszkach Twarz miała rozjaśnioną i pałające rumieńce; natomiast Anielka wyglądała jakby zgaszona, choć czyniła widocznie wszystko, żeby się przezwyciężyć i dotrzymać towarzystwa Śniatyńskim, którzy rozswawolili się zupełnie jak żaki szkolne Spostrzegłem, iż Anielka zdaje sobie jednak doskonale sprawę, że Kromicki jak pozytywka wygrywa tylko tę nutę, na którą go nakręciłem Zdjętą z głowy koronę drżącymi rękoma podaje Śmierci Dziś postawiłem sobie w ten sposób pytanie: Jeśli to rzecz nieunikniona, dlaczego zwłóczę? Znalazłem taką odpowiedź: nie chcę, by mi cośkolwiek przepadło z tych wzruszeń, z tych drgnięć, z tych wrażeń, z tego uroku, jaki mają niedomówione słowa, pytające spojrzenia, 26 oczekiwanie Taka rzecz, jak odebranie sobie życia, wymaga pewnych materialnych zachodów co także prowadzi za sobą konieczność myślenia o czymś jeszcze poza swoją biedą Dusze nasze mają dużo podobieństw, ale mają i tysiące sprzeczności Więc dzięki tej Centrali jestem w dość bliskim kontakcie z rządami szeregu państw mniejszych Wiesz, co go odwiodło od tej myśli? To, że mu powiedziano, iż spędziłem cały wieczór z tobą Brühl i Moszyńska spojrzeli na siebie I wyspowiadałeś ją? Ze wszystkich grzechów! odparł dziwnym tonem Im nie może się pokazać tak obdarty Ciotka wychowuje ją właśnie tak jak w jej środowisku wychowywano ,,pannę na wydaniu Czyż nie zdradziłem mego przewodnika, który bronił społeczeństwa; czy nie naraziłem go na zemstę zbrodniarza? Ale obowiązki gościnności! ,,Przesąd dzikich, mówiłem sobie; stanę się odpowiedzialny za wszystkie zbrodnie, których ten bandyta się dopuści Mimo to, czy przesądem jest ów głos sumienia, opierający się 10 wszelkiemu rozumowaniu? Być może w drażliwym położeniu, w którym się znalazłem, nie mogłem się zeń wyplątać bez wyrzutów Znalazłem Carmen u Lillas Pastia, starego handlarza ryb, Cygana czarnego jak Maur Prawda, wuju? Prawda, Nito Jednak uśmiechnęła się sam teraz wygłaszasz teorię Czynicie, co się wam podobało odparł powoli Mój brat jest chory? Telefonowano z domu, panie dyrektorze, że nie przyjdzie, bo czuje się niezdrów Do niej odezwał się tylko dwa razy Inni z miną wystraszoną oddawali pismo chłopakowi, lecz byli i tacy, którzy tutaj, na ulicy, stawali i przeglądali otrzymane ogłoszenie Gniewał się niemal, że temu mógł uwierzyć Rodzinom wypłacić podwójne odszkodowanie Czuł się tu bezsilny i to napełniało go niezadowoleniem z samego siebie Schowana na dnie brunetki czy blondynki, trzęsła się w wagonach, przemykała się przez sieci trzeciej linii zielonych, drżała pod okiem szpiclów i żandarmów Nic się nie stało odparł Z ! wykrzyknęła Dam ci jedną dobrą radę odezwał się Brühl Cudownie, tak to lubię! Przestań mnie dręczyć, tatusiu, bo umieram z ciekawości i wyjaw mi nareszcie tę tajemnicę A tymczasem w najbliższej przyszłości miano przystąpić do budowy nowego kościoła Zwarli się kole niego gęstwą i zakrzyczeli kiej na wściekłego psa, na próżno młynarz brał go w obronę, na próżno i poniektóre za nim się ujmowały Odgłos jej własnych kroków, chrzęst gałęzi, cień jakiś na drodze wszystko przerażało ją i pozbawiało przytomności Ale i córka nie szczędziła jej zgryzot i wstydu Jego czerwona otyła twarz była okryta ryżą szczeciną, złe drobne szare oczy, ogromne usta o grubych wargach nosiły na sobie piętno siedmiu grzechów śmiertelnych Jędrzych pilnował na drodze, Jagusia cięgiem wyzierała w opłotki, a stara siedząc w izbie nasłuchiwała niespokojnie Trza będzie ludziom ponieść podwieczorek przerwała Hanka 179 Ugryzie, pies zły! szepnął mimo woli Siadali, jak było poręczniej, kapoty rozpinali z gorąca, pokładali się na stołach |
||||||||||
|
|
||||||||||