|
Obiad jadł, jak co dzień, sam w ogromnej jadalni, czarną kawę kazał ... |
||||||||||
|
||||||||||
|
Rok XX, 1927, Warszawa 1928 PATROKLOS (podaje mu lutnię) To jego zachowywanie się wytworzyło bardzo osobliwą dwuznaczność: dwie starsze siostry, już dla tego samego, że starsze, poczęły sobie tłumaczyć zabiegi pana Albina każda na swą własną korzyść W każdym razie istnieje konieczność zrobienia wstępnego boju, który musi być rozplanowany Kto go powlókł? AUTOMEDON Tam leży, we krwi w szczerym polu PIERWSZY Z POSŁÓW Więc nie ma sposobu Ubłagać ciebie przez łzy ani jęki, Żelazny panie nasz? BALLADYNA Jestem kobiétą, Widząc, że się cofają z przerażeniem Cóż to? Cofnęli się jak od zarazy, I znów jak wiatrem kołysane żyto Biją głowami? PIERWSZY Z POSŁÓW Na twoje rozkazy Czekamy, pani, panuj z ludu wolą 27 HIPODAMIA Pójdę Wyobraźmy sobie sielski krajobraz w pogodny dzień jesienny Waszych rąk dzieła, mianowicie te okręty stoją w miejscu ARNAJOS (podbiega ku Odysowi) Kto tu?! Kogo ty wleczesz? (spokojnie, stojąc na drodze Arnajosa) Ciebie tak powlekę, ino mi nie zejdź z drogi Lice tobie płonie I jeżeli przed 21 stycznia powstanie przystępowało do wojny bez podstawy, bez bazy wojennej dla swych operacyj, teraz mogło ją wytworzyć i należycie wyzyskać wojennie części kraju, opuszczone przez nieprzyjaciela Wykłady swoje muszę poprzedzić paroma uwagami Bóg jest ze mną choć długa zażyłość Łączy cię z panem, nie miałbyś odwagi Ruszyć tej skrzyni? bo ty chłosty, plagi Czujesz na grzbiecie Ale ja! małżonka, Jeżeli zechcę Gdyby mi szepnęła Mucha ha, gdyby cichego skowronka Głosek podszepnął: Otwórz, a od dzieła Szatan odpędzał ognistymi skrzydły, To wiesz ty, podły służalcze obrzydły, Że wola moja? KOSTRYN Grafini BALLADYNA Ty może Chcesz przypominać, że mój mąż ma prawo? Więc niech doświadcza! co mi tam Mój Boże, Gdybym ja była jak inne ciekawą, To Ale wy mnie nie znacie, przysięgam! Ja tak trwożliwa, że nawet w ogrodzie Po jabłko z drzewa upadłe nie sięgam Wrócił więc Anhelli do jamy pustéj, i spojrzawszy na ściany zajęczał, bo już jéj nie było Deskura w trójnasób Na wszystko się ważę On, taki znudzony życiem przed ożenieniem się, uczuł w sobie teraz niezmierną ochoczość Otóż, pracujący przy machinie palacz cichaczem ulał sobie był w dzbanek roztopionego łoju, postawił to około machiny, a dla niepoznaki nakrył swoją kapotą I naturalnie, że się cierpi Począłem na nią zrzędzić, że jeszcze nie śpi, ale ona odpowiedziała mi: Nic mi się spać nie chciało, więc uprosiłam mamy i cioci, że mi pozwoliły czekać na ciebie W pośrodku zgarbiona, waląca się prawie szopa, śnieżnymi zwałami zawiana, stoi na wyniosłym zbrzeżku Żeby tylko Bóg zlitował się nad nią i dał jej siłę do zniesienia tych zmartwień, które ją czekają 19101917 (1917) PIERŚCIEŃ ŻYCIA (1918) Z TEKI POŚMIERTNEJ (19131918) Z RAPTULARZA Marzy ci się pieśń ofiarna, Pieśń w serdecznej krwi skąpana, Gdy obracasz ciężkie żarna W szarym kurzu po kolana AJACCIO Uwieńczona gajami kwietnych pomarańczy, Ujęta w gór śnieżystych zazdrosne koliska, Modrooka zatoka śni jak odaliska, Pod słońcem, co na falach dżdżem Danai tańczy Im bardziej owe koziołki będą cudaczne i nagłe a niespodziewane, tym powodzenie będzie pewniejsze 5 kwietnia Nic innego mi nie pozostało Zginęły kędyś światła czekającego domu, Zginęła rzecz daleka, która się zwała ja; Tylko łupina krucha miłosiernego promu Na tyberiadzkich wodach czy falach Styksu trwa Tym więcej szanował z tego Z pomocą przyszła mu Ludwika, nawet Zdzisław wydobył z siebie kilka argumentów: pensję dyrektorską i tantiemę na facjatce W miarę opowiadania w jej oczach błysnął cień litości Zobaczył coś jak wyciągnięta ręka i w tym momencie drzwi gwałtownie się zatrzasnęły Ty jednak jesteś moim synem tak moim synem Powtarzała ten wyraz, kładąc na niego nacisk, jak gdyby pragnąc wyryć go w pamięci młodzieńca na zawsze A! Nie ja Plany więc nasze? spytał ojciec Tym polem jest dusza narodu, narodu, rozumianego nie jako kasta, nie jako cieniutka warstwa ludzi, uposażonych w bogactwa i wykształcenie, lecz jako ogromny, wielomilionowy konglomerat ludzi, związanych wspólną mową, historią i poczuciem przynależności do tego, a nie innego narodu, konglomerat, w którym olbrzymią większość stanowi lud pracujący wiejski i miejski Nie lubię gry w chowanego Spostrzegł to po raz pierwszy Był nieco przesądny i doszedł do przekonania, że ta jedna nieudana transakcja pociągnie za sobą szereg przykrych zdarzeń Sam na własne uszy słyszałem propozycje towarzyszy, by ich wzięto do drukarni, chociażby do najzwyklejszych posług Kazał odpiłować głowę posągu króla i wystawił ją we framudze na ulicy, na której spełniono zbrodnię Muzyk jestem i wszystko u mnie, nawet żal, w muzykę się obraca Manfred rozpoczął opowiadanie, urozmaicając je wykrzyknikami i klątwami Nigdy żadni uczniowie nie słuchali uważniej i z większym zachwytem słów nauczyciela Taka dziewczyna jak Nita, to zupełnie coś innego niż na przykład Marychna Wasza Królewska Mość pozwolisz, bym tę niemiłą sprawę zakończył rzekł, wtrącając się żywo 10 Dawniej, gdy po raz pierwszy zauważył coś, co trzeba było nazwać rodzajem słabości do Krzysztofa, irytował się trochę na siebie Innym razem opowiadał mi dalej towarzysz z granicy miałem do przewiezienia bibułę i poszedłem nająć konie Obiad jadł, jak co dzień, sam w ogromnej jadalni, czarną kawę kazał podać do gabinetu A jednak niewolników trzeba karać Pogładził pieszczotliwie ręce Ludwiki Usiadła obok dziadka, szukając jakby u niego opieki Nagonka trwała bardzo długo, oczywiście bez skutku A ledwie co wysypali się przed kościół, bych nieco ochłonąć pod drzewami, grosz jaki dziadom wysupłać i zmówić się ze znajomkami, kiej pociemniało z nagła, daleki grzmot zahuczał i suchy, palący wiater zakręcił, że drzewa się zatargały i kurz się podniósł na drogach Podniesła na niego niespokojne oczy Powtarzała, co już był słyszał po drodze od drugich, i o swoich kłopotach jęła się skwapnie a szeroko rozwodzić Ale wówczas znajduję się tylko o pół godziny drogi od niej i oto już wkraczam w bramę leśniczówki Nie należy się tak obchodzić z rzeczami Nie mogliście to po swojej stronie szlachtować! Izbę mi całkiem zapaskudzą wykrztusiła, w pąsach cała stając |
||||||||||
|
|
||||||||||