|
Padam umyślnie na wznak |
||||||||||
|
||||||||||
|
Był w Siedlcach organizacja nieliczna, możliwa pomoc od oficerów spiskowych PRIAM (zrywa się) Oszuście!! (Do swoich) Imajcie mieczów Czas, widzę, zda się, byś zmilkł usieczony Ja kocham Kirkora W ogromnej części kraju nie potrzebował już, jak przed wybuchem, przystosowywać się do zmiennych i wypadkowych warunków życia pod kontrolą nieprzyjaciela, lecz, jak każde wojsko, mógł naginać nawet siłą otoczenie do swoich wymagań i potrzeb REZOS Te mi właśnie wczora ze mnie zdarto i jako żebraka puszczono przed namiot a, gdzie mnie jako waszego posła i zakładnika ugoszczono Na prowincji, w miastach gubernialnych i powiatowych, dokonywa się napadów na garnizony i stara się te punkty opanować Słychać tętent oddalających się koni Narażona na nią nieszczęśliwa jednostka najkrótszą drogą i zupełnie nieświadomie zdąża do upodlenia Należy przecie własnymi oczyma przekonać się o wszystkim, bo nuż 70 W samej rzeczy, zbliżając się ku owym warsztatom wyrobów twardych, nie dających się imać psim zębom, wyżeł węszył jakieś ciepłe, miłe zapachy, coś w rodzaju tłuszczu, który się skwarzy na rozpalonej blasze KOSTRYN Pani! od grafa przysłany Z darami goniec na rozkazy czeka BALLADYNA Dary od męża? zawołaj człowieka, Niech je tu złoży BALLADYNA Daj i uciekaj do ciemnego boru, Uciekaj, mówię, stara czarownico; A spróbowawszy na kim tego jadu, 166 Zapłacę tobie precz, bo cię pochwycą Rycerze moi i na rzece spławią W oczekiwaniu oddziałów od zewnątrz, które jeszcze nie wszystkie nadeszły, Bończa zorganizował atak na koszary, już nie z wewnątrz miasta, lecz od pola A za to niech mię wielki Bóg obwini, Lub uniewinni A ty, monarchini, Wiedz, że mam serce pełne łez, goryczy I przerażenia Więc niech się nie odrabia to, co już zrobione DZIEWKI (zbiegają z góry, ze schodów, na izbę) 110 SCENA IV Las jak poprzednio Przygoda Francuzki PUSTELNIK i KIRKOR KIRKOR Chroń się, starcze, do celi, burza tobie z głowy Okradnie siwe włosy 161 CHOCHLIK Jeszcze ci w drodze poświecę, Jak hajduk biegnąc z ognikiem Chodzi tylko o formę Porzucam Berlin, wyrzekam się Rzymu i wracam do Płoszowa Ty sam te wiersze niesiesz w kraj marzenia, W téj mgle twych własnych myśli tęcza świta, W tych dumkach twoje latają westchnienia; Potém z tych wszystkich wierszy, dumań - kwita; Potém trzy wiersze Danta, pełne cienia, 69 Ale rozumu, serce twoje chwyta, Waży, rozbiera Na wszystko, co ci drogie rzekłem powiedz mi, co przez to rozumiesz? 183 Rozumiem, że skoro jestem nieszczęśliwa, pozwól mi zostać uczciwą Nie boisz się? spytałem, szepcząc Dodaje mi otuchy tylko obecność doktora Bo gdy sobie powie: twoja wierność i wytrwanie to choroba nie zasługa, pozostaje mu tylko jedna więcej gorycz Cały dzień zostało mi to złowrogie poczucie, tym bardziej że ciotka jakby się uwzięła, żeby mnie męczyć Wawrzek Ja garnek śmietany On właśnie powiedział pani Karolowej: jak syn się wam urodzi, to go adoptuję, niech i moje nazwisko nosi, a cały mój majątek jemu zapiszę Paweł z trudem znalazł siedzące miejsce między jakimś chłopem, z twarzą owiniętą czerwoną kraciastą chustką, a młodą i ładną Żydóweczką Gdy znowu przyszła noc i znowu te straszne, wstrętne, rozkoszne męczarnie była bliska myśli o samobójstwie Otrzymaliśmy niebawem trochę pieniędzy, które nam przesłała, i wiadomość, która była warta więcej: że tego a tego dnia rusza w drogę dwóch lordów angielskich, jadąc z Gibraltaru do Grenady tą a tą drogą Strzepnął popiół z rękawa i spojrzał na Krzysztofa Ani pan mnie, ani ja bym go nie oszukała Długo chodził od ściany do ściany miarowym krokiem Kto to taki? szeptem zapytała Marychna Ottman poczerwieniał i gdy zaczął mówić, w jego głosie brzmiało poczucie własnej winy i skruchy Omlet z wędliną, pasztet, kurczę i kilka flaszek andegaweńskiego wina Wprawdzie referat w języku polskim sporządził Ottman, lecz Paweł tłumacząc rzecz na angielski bardzo dużo w niej pozmieniał i teraz obawiał się, by temu naiwnemu człowiekowi nie przyszło na myśl przeinaczyć i pominąć to, co dla sprawy było najistotniejsze, co było wręcz konieczne Mówił o jakichś udziałach, wzdychał, twierdził, że to jakieś nieszczęście stało się dla niego samego niespodzianie, że jakiś Tolewski okazał się szczwanym lisem, lecz chociaż rzecz wygląda beznadziejnie, jednak on nie zaniecha wszystkiego, co się jeszcze może da zrobić Jednakowoż, mimo iż wmawiał w siebie, że sprawa jest rozstrzygnięta jak najlepiej, czuł, że pozostaje jakiś ciemny punkt Proszę wyjść odpowiedział półgłosem ojciec Tuż za rogiem znajdziesz taksówki Fabryka, którą zarządzałem opowiadał mi kolega przeżywała w owe czasy ciężki kryzys Żołnierze, którzy podrwiwali z jego wstrzemięźliwości, dali mu przydomek Modesto Co innego Krzysztof Krzyś, Krzych, a można i z drugiej połowy imienia: na przykład Toffi tak jak cukierki! z uwzględnieniem wyżej wymienionych rubryk mają też być sporządzane codzienne raporty rozchodu magazynowego w trzech egzemplarzach, a to celem wzajemnej kontroli Czy też on naprawdę jest zaręczony? W każdym razie dotychczas na żadną z urzędniczek nie zwracał uwagi, a przecież jest już w fabryce od trzech tygodni W Chalcis dostąpiłem tego zaszczytu, iż oznajmiano mnie jako milordos frantsevos Padam umyślnie na wznak Długo nie mógł pomiarkować, co się jej stało, a jeno jak ten pies sponiewierany gnał gdzieś przed się, bez pamięci zgoła jak zresztą co dnia Od owej strasznej chwili pożaru wyrabiało się w nim cosik strasznego, że jakoby się całkiem wściekł w sobie 27 maja Popadłem, widzę, w zachwyt, przypowieści i deklamację i zapomniałem z tego powodu opowiedzieć ci dokładnie, co się potem stało z dziećmi Nie wiedziała, co się z nią dzieje, nie orientowała się we własnych uczuciach Wyznam Ci szczerze: najgorętsze moje życzenie to odrodzenie afrykańskiej nacji 36 Najbardziej drażnią mnie fatalne zapatrywania na mieszczaństwo i różnice stanowe Ni żywej duszy nie wypatrzył pod sczerniałymi od pluchy topolami Grzela poradził mu to i owo i wrócił do swojego, a po nim zachodziły i drugie, kto z dobrym słowem, kto na pogwarę, a kto jeno wykurzyć papierosa i zębów naszczerzyć, ale Szymek, odpowiadał coraz niecierpliwiej, że już w końcu ostro krzyknął na Pryczka: Robiłbyś swoje i drugim nie przeszkadzał! Świątki se juchy robią ! I ostał sam, bo go już omijali Jaką? Mów śmiało, kochanie Księdza mu trzeba przywieźć, póki przytomny! Kiej ksiądz pojechał na wieczór do Woli, do dziedziców Gdyby droga była lepsza, to by nas w ogóle nie dogoniono i nie doszłoby do starcia |
||||||||||
|
|
||||||||||