|
Nie bój się, wiedzą, co wyrabiasz |
||||||||||
|
||||||||||
|
(Nasłuchuje za świstem wichru) Dźwięk dziwnej pieśni słyszany; (Wiatr gwałtowny) Syreny!! (Drży) (zasłania uszy dłońmi) Syreny wabią mnie tam mnie rozszarpią HARPIJA (polatuje nad skalą) (przysiada nad urwiskiem) (patrzy w Odysa) (zajmuje znów miejsce dawne, spokojny) Myślisz, że jestem niczym i że nic nie umię? Wielki człowieku, pozwól przespać się w namiocie gdzie w kącie ? DIOMEDES (milczy) Apostoł pokoju w czasie wojny padł ofiarą fałszywego zrozumienia rzeczy zarówno przez siebie, jak przez swych przełożonych Cóż dziś obejście twoje i ruchy szorstkie i niehamowne, i oczy takie błyszczące niepokojem? REZOS (po długiej chwili) (nagle) O wasze życie!! (Po chwili) O kim wy to, monarcho, mówicie? Raz oto pierwszy dziś tu stoję gościem wśród was Książka ta nie objęła całości tematu, poruszonego w wykładach Jako mężatka, pani swego domu, uważała się ona poniekąd za wyższą istotę, czego jej siostry nie mogły przebaczyć Słychać śmiech w lesie Wszędzie te małe oddziały zmuszają powstańców do odwrotu, gdzie indziej nawet ich zwyciężają KIRKOR Nie widać córek WDOWA Wrócą, panie! wrócą Jedna za drugą jak dwie gąski białe, Jedna za drugą Odebrawszy tyle niespodziewanych a silnych wrażeń przystanął teraz pan Albin jak człowiek, który nieuchronnie potrzebuje chwilki czasu, aby sobie powierzchownie zdać sprawę z tego, co tak nagle zaszło Mówił jeszcze dłużej starzec ów i uszanowali go i zaprosili do swojej szopy Stąd to pomiędzy panią Pelagią, naczelną gospodynią spiżarni i drobiu w Mączynie, a panną Florentyną, garderobianą, niegdyś serdecznymi przyjaciółkami, wybuchnęły bardzo przykre niesnaski: najprzód ostra wymiana słów w oczy, potem obustronne oczernianie się za oczy i otwarta wojna domowa, której odgłosy obijały się niejednokrotnie o uszy hrabiny i hrabiego Każ, niech nam podstoli Malin dzban poda na pokosztowanie REZOS (dobywa miecza) (nagle opanowuje wszystkich trwoga) (długa chwila milczenia) (nagle słychać:) KRZYK KASANDRY Puszczaj! Puszczaj! Płomienie!! 142 WSZYSCY (stoją jak skamieniali, słuchają) PUSTELNIK Niech cię Bóg błogosławi wyjdzie, a kochanka Rozpłomieniona miłością omdleje BALLADYNA Daj i uciekaj do ciemnego boru, Uciekaj, mówię, stara czarownico; A spróbowawszy na kim tego jadu, 166 Zapłacę tobie precz, bo cię pochwycą Rycerze moi i na rzece spławią O niespodzianym napadzie mowy nie ma Mało który z mężczyzn nie wie, co to jest opętanie przez piękne oczy Wobec ludzi nie ma teraz zwyczaju zdradzać się z takimi rzeczami Był to dla mnie nowy dowód Anielka spytała niby zwyczajnym głosem: czy długo jeszcze zabawi we Włoszech? Widziałam, ile się mieści w tym pytaniu, i nie miałam odwagi powiedzieć prawdy, zwłaszcza że było to przy Chwastowskim i służbie; powiedziałam więc tak: Niedługo; myślę, że się wkrótce tu wybierze Patrzę, obserwuję, krytykuję i czasem zdaje mi się, że chwytam istotę rzeczy, ale zresztą gotów jestem zawsze i o tym powątpiewać Oto nie znam żadnego miasta w świecie, gdzieby pierwiastki wiedzy, sztuki, wszelkiego rodzaju idee ogólnoludzkie krążyły tak w powietrzu i wsiąkały tak w głowy ludzkie jak tam Widocznie Naughtyboy nie należał do koni najgorszych Ale póki będzie się w niej tliła choć iskierka uczucia dla mnie, nie odejdę, bo odejść nie mogę, i nie mam dokąd W życiu realnym odwracają się z niesmakiem i na tym koniec Lecz ona wzdrygnęła się tylko, jak gdybym dotknął nieostrożnie jej rany; twarz jej zapłonęła w jednej chwili rumieńcem gniewu i oburzenia Pierwszego uważają za artystę i myśliciela, drugiego za procederzystę (nie umiem tego inaczej nazwać) Nigdy nie nastawałem na obchodzenie się surowe z nikim rzekł Brühl Przeczytujesz te dokumenty, wsłuchujesz się w to pasmo jęków i skarg Trzymał teraz w ręku nie tylko Krzysztofa, lecz i stryja Karola Do pracy? Po co? Co mam robić? Pomyśl nad tym Nie zawsze jest to bezpiecznym, bo żandarmi często nie ograniczają się poszukiwaniem w mieszkaniach, zajmowanych przez podejrzane osoby Ale powiedz mi, jak się dostałeś do serca tego śmierdzącego perfumą ananasa? Nie przez kobietę przecie? Przez kobietę? Nie! śmiał się X Jakże bardzo zazdrościł Nicie tego wszystkiego Kładła na nos okulary, aby zobaczyć, co panna Anna rysuje, i darła niemiłosiernie jej próbki mając tę sztukę za coś szatańskiego i nieprzyzwoitego dla kobiety Don Garcja, który wyszedł wraz z nim, kroczył jakiś czas w milczeniu; po czym zatrzymał się nagle i rzekł: Przyznaj, don Juanie, żeśmy się porządnie wynudzili tej nocy Sam nie zrobiłbyś tego, prawda? Jak to dobrze być tak wysoką, jak ja W amfiteatrze urządzono do strzelania tarcze Po śmierci Batorego różnica między p Państwu grozi wiele klęsk, gdy jego wiarę zżera nieczysty trąd schizmy Nie umiała, nie miała odwagi oponować Każdy z następujących po sobie dni zdawał się liczyć mniej godzin Król a pan nasz najmiłościwszy nie żyje Fryderyk stał przez chwilę jak osłupiały Zanim przyniesiono kawę, przyszli Jachimowski i Zdzisław Nie czekając odpowiedzi, pożegnał się z wszystkimi i wyszedł Dlaczego, czcigodny panie? przerwał mu Zinzendorf Królewiczowa, królewicz, matka, padre Guarini; któż wie jam niewolnica! Więc uciekajmy stąd! Tak? dokąd? śmiejąc się zawołała Frania Na jej woskowe oblicze padał cień różowych zasłon Odtąd cała rodzina nazywała Frydę bohaterskim podlotkiem A że w kościele była msza święta, bo sygnaturka przedzwoniła ofiarę i huczały przyciszonym głosem organy, zdjął kapelusz i westchnął pobożnie Leciały słowa kiej grad wraz ze śmiechem; śmiał się zarówno i skoczył, by Nastkę wpół ująć, ale mu któraś podstawiła nogę, że runął jak długi pod ścianę, nie mogąc powstać, bo go wciąż popychały Gdy się ktoś sam zatraci, brak mu wszystkiego A to co za jeden ? wykrzyknął Balcerek Dziękuję, panie odpowiedział Tom, patrząc nań z bezgranicznym oddaniem Po wtóre ojciec nie życzył sobie, by mama pisywała do domu Otrzymałam odpowiedź od ciotki Ludwiki Nie bój się, wiedzą, co wyrabiasz |
||||||||||
|
|
||||||||||