|
dziadach o pastuszej doli |
||||||||||
|
||||||||||
|
Głupi ma nawet pod tym względem wyższość nad mądrym: głupiec nie tak często błądzi, za to mądry nigdy popełnionych błędów swoich nie opłakuje SWATY śpiew Nie odwracaj czoła, Wstydliwa dziewczyno; Mąż na ciebie woła, Młodziutka kalino Bądź że czasu zabrakło, bądź z powodu zapomnienia, Rurkiewicz nie zawarł za sobą drzwi oddzielających go od zwierząt i zanim zdołał przybrać obronną postawę miś oskalpował mu całkowicie czaszkę i zadał niebezpieczne rany na ciele Nastąpił bój krótki i Szydłowiec, opuszczony przez niedawnych zwycięzców, przeszedł znowu w posiadanie swych dotychczasowych panów (Zbliża się ku brzegowi) To jest tu Tak, poznaję rozpoznaję teraz ten kłąb skał, kędy chłopiec wybiegałem nieraz na szczyt i myśl bawiłem i wzrok wirem fali, co tam skłębiona bije pianą (Wicher) (zatrzymuje się zaniepokojony) (słucha) Ktoś się żali ? (Nadsłuchuje) (wicher) Żali się na mnie Słyszę to wyraźnie Ktoś me imię wymówił ? Czyli krzywdę komu zrobiłem? Kto co skarży się aż tu do domu? Ja nie pamiętam nic Źle co czyniłem? Pieśni o mnie śpiewają; nie znam, nic nie pomnę Jestem u brzegów moich, brzegi mam przytomne, ojczyste moje skały, mój kraj! Kto się skarży? (Wicher) (ostro:) Kto się skarży? I czego chce? Przeklęta skargo! Zmilknij! Nie ja! Nie winien ja twojego skonu jest człowiekiem czynu przychodzi do władzy centralnej niestety, zbyt późno człowiek, który swoją potęgą woli, swoją umiejętnością rządzenia potrafił utrzymać powstanie i to przez najtrudniejsze, bo zimowe miesiące PUSTELNIK wychodząc z celi Witaj synu Czego chcesz? KIRKOR Rady O przygotowaniu więc militarnym możemy mówić dopiero od połowy 1862 r Bym ja wezwał Hektora Chciała ona koniecznie chodzić w długiej sukni nie tylko do kościoła, do Saskiego Ogrodu, ale i w domu ALINA z głębi lasu Siostrzyczko moja! siostrzyczko kochana! A gdzie ty? BALLADYNA Jaki śmiech w Aliny głosie! Musi mieć pełny dzbanek ALINA wchodzi Bogdaj! Klnąc zbójcę potargałem siły, Wściekłem się jako brytan uwiązany (Wskazując Priamidów) Biorę w opiekę tych ludzi Wśród nich pójdę i broń pobrać każę Jesteś z tych, co jak lemiesz przejść mają po roli Któż zabija Za malin dzbanek siostrę? Jeśli z bora Kto tak zapyta? powiem ja Wracaj Rzeczywiście prawdopodobnie, że te dziesiątki istniały tylko w wyobraźni dziadach o pastuszej doli Obaj z Angelim przeraziliśmy się ogromnie Widziałem głowy pochylające się do rąk Klary 50 chorągiew wezyrską z potrzaskanym drzewcem i wielkim srebrnym półksiężycem ściele do nóg Najświętszej Panny W Twe Imię, Dziecino Boża, Gromiłem Turki, Tatary Polski od morza do morza Broniłem i świętej wiary; Jam chrześcijaństwa straż przednia Spod Chocimia i spod Wiednia Delaroche (tak jak, bywało kiedyś, A r y S c h e f t e r) raczył mi pozwalać, abym, oglądając utwory jego, mówił wszystko, co mi się zdaje, ja zaś, na tym już stopniu stojącym artystom, nie mniemam, aby inaczej się mówiło, długo więc myślenie moje określałem w słowach ściśle wiernych 90 Trzeba jednak powiedzieć prawdę Zyskałem widok jej szczęśliwej i rozpromienionej twarzy, zyskałem jej uśmiech, zyskałem to, że jej przezroczyste oczy śmiało zanurzają się spojrzeniem w moich Jest coś kobiecego w mojej inteligencji 15 Stwierdziwszy, że Norwid był mistykiem, musimy jednak zapytać od razu: kiedy nim został? skoro zaś nic z kolei nie świadczy o tym, że był nim już w kraju, wolno wysunąć przypuszczenie, że został nim dopiero za granicą, i to właśnie we Włoszech, i kto wie nawet, czy nie w ścisłym związku z refleksjami, które opadły go bezpośrednio po zgonie Byczkowskiego 74 Jestem teraz jak nurek w oceanowej głębi, Kędy się niema walka potwornych potęg kłębi: Święconej kredy koło sklepiło ślepy krąg, Co się namiotem dzwonu w kolisty ekran sprzągł Może przyczynił się do tego ten ponury wieczór, pełen dżdżu i mgły tak gęstej, że wszystkie latarnie wyglądały z daleka jak tęczowe koła Bardzo poetycznie! szepnęła kobieta Noce stanowiły jakby odrębny rozdział, jakby całkiem inną stronę ich życia Duży z ciebie chłopak zdawkowo powiedział Paweł i poklepał go po ramieniu Zresztą jej ślady urwą się na Krakowie Nie, nie tchórz Wcześnie to zobaczyła matka, a że za wachlarzem łatwo było rozmowę prowadzić nie postrzeżonym, usiłowała córkę postawić gdzie indziej, nie mogąc odsunąć Watzdorfa Jakiś czas wydawało mu się ono czymś najbardziej uroczym Ruszaj! zawołał do furmana do Brzozówki co konie wyskoczą, masz dukat na piwo! Kareta zniknęła w tumanach pyłu, a zdziwiona tą nagłą przemiana Gdy się to dzieje w sali, tymczasem ksiądz wikary staropolskim zwyczajem z kropidłem i księgą idzie poświęcać łóżka Irytowała go naiwność dotychczasowego wspólnika i obiecywał sobie należycie go za tę lekkomyślność ukarać Dobrze Szeptano długo, Padre rozsunął ręce i zawołał: Pace!198 Jeśli się uprzesz, Tereso miła, możesz cader dalla, padella nella brage (z pieca na łeb upaść) Gdy opuszczałem Watykan, zostałem upoważniony do udzielenia dwóch błogosławieństw papieskich zabrał głos mnich Przecie to wam wystarczy tylko na miesiąc, dobrze jeśli na dwa Niepodobna, byś mieszkając w Anglii, nie zapamiętał tej głośnej historii Chyba, że żadne szczęście serca mojego i uczuć nie zmieni Trzeba wiedzieć, że król Pedro, zresztą krzepki i zwinny, miał osobliwą przyrodzoną wadę: kiedy szedł, w kolanach chrupało mu straszliwie Szukam szczęścia, którego nigdzie znaleźć nie mogę mruknął szambelan Jak można Sułkowskiego me lubić? hę? Powiedz ty? Guarini zamilkł A ledwie co wstali od misek, kiej wszedł Rocho Michał organistowy niósł za nim miednik z wodą święconą i kropidło A we wsi tyle jest dziewuch, że jak się idzie między chałupami, to bucha kiej z pieca Dają to brać i Bogu za łaskę dziękować Hanka zaś poszła jeszcze do stodoły, gdzie na klepisku okryte słomą leżały ziemniaki przebierane do sadzenia i zajrzała pod szopę, kędy składali wszelki sprzęt gospodarski Jakże, przyjaciół se kaptuje, bo mu pachnie wójtostwo! Przeszedł im drogę Jankiel ciągnący za grzywę spętanego konia, któren bił zadem i opierał się ze wszystkich sił Spotkałam go, wiódł od starego sielnego ciołka Szkoda dobrze wart z piętnaście papierków ale może to i dobrze, że są w zgodzie, bo kowal pyskacz i na prawie się zna odstąpiła parę kroków i z lubością przyglądała się córce Dlaczego ją mama wypędziła, za co? Że była dla mnie taka poczciwa! To niesprawiedliwie, ja na to nie pozwolę! Cóż ona zrobiła złego? co? wykrzykiwał gorączkowo, wydzierając się z twardych rąk matczynych Usiądź spokojnie, bo zawołam ojca Za co? Zaraz ci powiem: masz być księdzem, to nie chcę, abyś pod moim dachem sposobił sobie kochanicę, nie chcę dożyć takiego wstydu i hańby, żeby cię ludzie wytykali palcami! Dlatego ją wypędziłam, rozumiesz teraz? W imię Ojca i Syna! Co mama mówi! jęknął w najgłębszym oburzeniu Znali go jak zły szeląg, ale wójtem był przeciech, mógł w niejednym poredzić, ale i mógł dobrze sadła zalać za skórę, to i namową, przypochlebstwem a gorzałką przysposobił sobie świadków, jakich mu było potrza Czy naprawdę nie wystarcza ci moje słowo? Znam twą lekkomyślność, Augustynie, dlatego tak postępuję |
||||||||||
|
|
||||||||||