|
2 CHÓR Patrzcie, około siebie szuka |
||||||||||
|
||||||||||
|
TROILUS Widziałem go wczora Spałem w miłości w parowie górskim, wśród lesistej głuszy, i kochanka moja była przy minie GRABIEC Więc od stóp do głowy Miło by mi wyglądać jako król dzwonkowy, W koronie, z jabłkiem w lewej, z berłem na prawicy Po jednej, dwóch nie bitwach już, lecz potyczkach, zabraknie kompaniom naboi, złożonych nieraz daleko po magazynach, które znowu za małą mają osłonę dla długiej i teraz z konieczności nadzwyczaj bacznej służby ochronnej W zewnętrznej ostentacji szukano jak gdyby wzmocnienia i lekarstwa na wewnętrzne poczucie słabości Jednak rok ten również dowodzi, że dla celów wojny nie można liczyć na siłę moralną, jako na konkretną wartość materialną Lokalne siły wojewódzkie w swoim zakresie, licząc się z miejscowymi warunkami, mogłyby znacznie lepiej i znacznie pewniej przygotować i zebrać tę broń z najbliższych okolic z Prus i Austrii, choćby ona była mniej liczna Uderzony w nos twardą podeszwą w chwili tak ważnej As się oburzył, warknął złośliwie, pochwycił zębami trzewik i upuścił go w miskę z kwaśnym mlekiem Trzeba było widzieć, w jaką złość popadła teraz ta dobra osoba! Pierwszy oręż, który w uniesieniu wpadł jej pod rękę, była to leżąca na blasze żelazna dusza do prasowania, ale dusza widać jeszcze nie ostygła i poparzyła palce praczce Jak się pokazało, oddzielili oni naprzód pudla, obili go i odpędzili; a wtedy wyżeł, strudzony niezmordowaną pogonią, uchodząc przed obławą zapędził się aż na Sewerynów Wszędzie te małe oddziały zmuszają powstańców do odwrotu, gdzie indziej nawet ich zwyciężają Już mi ujęcie ramion twych obrzydło CHOCHLIK i GRABIEC w czerwone błoto trząsawic uwalany i dobrze podpiły Oj, bardzo przykre dla wyżła było z tego snu przebudzenie! Stał nad nim furman, chłop sążnisty, klął straszliwie, a ćwiczył go jednym z tych biczów, składających się prawie z samych węzłów, grubych i twardych jak żelazo Polacy ani czasu nie wykorzystali, ani też nie mieli w tym czasie żadnej wyraźnej myśli wojennej, nie mieli jej też w postaci jednolitego prowadzenia sprawy na całym terenie A wziąwszy ją rozgniewany Anhelli, rzucił o ziemię mówiąc: Precz, kościele zhańbiony Moja się dusza tak przed nim kształtuje I dlatego się kijem na mnie ty przed progiem I lecieć za mną pędem, łup będzie obfity Marysia, Stefuś, Romcio, Tadzio, Antoś wszystko cztero, pięcio, sześcio, siedmiolatki wyborne towarzystwo, do którego pies lgnął bardzo ochoczo, a malcy odpłacali mu wzajemnością 2 CHÓR Patrzcie, około siebie szuka Albo mi tu nie dobrze w Pegli? Laura jest jak jedna bryła marmuru 17901843), rodem z Mińska (może znający więc ojca poety, który był w Mińsku sędzią), wychowanek Rustema w Wilnie, a później Akademii Sztuk Pięknych w Monachium, do której zapisał się ok To jest właśnie ta jedyna w świecie kobieta, której, z mocy tajemnych, zaledwie dopiero nazwanych przez naukę sił, przeznaczono pociągnąć mnie, jak magnes pociąga żelazo, opanować, przy 102 wiązać do siebie, stać się moim celem i wypełnieniem życia Są to prawa nikłe jak sen, nie mające krwi i ciała ale ja się nimi ratuję od zupełnej apatii i nimi żyję Jeśli istotnie pojedzie, będę jej musiał choć cokolwiek pomagać w urządzeniu koncertu, a wolałbym od razu jechać do Płoszowa Czy to ja na takie węzły związywałem nieraz stosunki, których zerwanie nie sprawiało mi potem żadnych wyrzutów? Gdybym nie był jej krewnym nie mówię! Ona wprawdzie inaczej wówczas rozumiała; ja, który nie oszukuję się nigdy, wyznaję, że także rozumiałem inaczej, ale A więc, niech i tak będzie! niech mam tę szpilkę w sumieniu Był czas, żem siebie pytał: czy czasem nie ja jestem, choć w części, powodem tych codziennych wizyt? i kto wie! W każdym razie nie moje przymioty pociągają tę kobietę, a tym mniej uczucie Młody Chwast, jak go nazywa ciotka, uważa to wprawdzie za przemijający objaw, każe tylko, żeby zawsze był ktoś przy chorej i rozrywał ją; inaczej poczyna biedna kobieta zaraz rozmyślać o stracie ukochanego Głuchowa i nerwuje się coraz bardziej Napisz choć kilka słów a przede wszystkim otrząśnij się, mój drogi Leonie, z apatii i pocznij być sobą Nagle zerwała liść z niskiej gałęzi i poczęła go rozrywać nerwowo Dobranoc ledwie dosłyszalnie odpowiedział Krzysztof W międzyaktach przyciemnionych tego życia co pokrywała tajemnica, tego oprócz zaufanych nikt w świecie nie powinien był się ani domyślać Jeśli on się na waszeci skrzywi, po wszystkim! Bałabanowicza więc naprzód ująć ci potrzeba i ja, co go znam od lat dwudziestu, podam ci na to sposób Jestem pewna, że ona marznie Margentyno! Kto mnie woła? Kto zna me imię? Słuchaj, czy mnie nie poznajesz? Przyjrzyj mi się, już kilka razy byłam u ciebie Pan Mateusz nie mógł mu wymawiać, bo nie wcho- 61 instynktowie instynktownie 47 dził nigdy z nim w żadne wyraźne układy; nie śmiał się mścić, bo się lękał jego wpływu na ciotkę i ze złością a wstydem wyznawał się w duchu oszukanym przez starego lisa Był to dzielny oficer, dobry kompan, prawdziwy ojciec dla żołnierzy Tak, ale gdyby to zrobił inny, nawet nie przyszłoby ci na myśl dopatrywać się w zostawieniu dla mnie samochodu jakiejś specjalnej uprzejmości Wpakuję ci oprócz Przedświtu i czcionek jeszcze pudzik bibuły agitacyjnej Piękna diwo! zawołał Zabrano się do dzieła i po kilkunastu minutach gorliwej pracy drzwi znalazły się znowu na dawnym miejscu, i nawet oko samego pana de Monclara nie odkryłoby u podnóża szubienicy nic podejrzanego Ulicami pędziły wartkie rzeki samochodów, autobusów, tramwajów, tak stłoczonych, że zdawało się, iż w tym pędzie lada moment dojdzie do straszliwej katastrofy Ale, czekaj pan, taki tęgi, wąsaty? Co? No, to mieszkał, mieszkał tu dawniej, a jakże Ależ udało się panu rzekł do mnie, przeląkł się, głupi! Innym razem, jak mi opowiadano, wpadł w ręce zielonego opryszka Żyd, robotnik, którego nieopatrznie, wobec specjalnych względów zielonych dla Żydów, wysłano z bibułą do sąsiedniego miasta przy rozpowszechnianiu swego organu Robotnika Nicość, która teraz jest jeszcze jędrnym, wysmukłym ciałem dziewczęcym, nienasyconym, głodnym, spragnionym, żywym kłębowiskiem palących uczuć, nie wydobytych porywów A jednak musi zobaczyć go bodaj raz jeszcze jezuity Siedział przy biurku, lecz wstał na jej powitanie i odkładając papierosa powiedział: Czekałem na panią Ani pan, ani ja o sercach mówić nie mamy prawa Niegdyś, przed paru laty, byłem obecnym przy jej drukarskich narodzinach w Londynie Margrabio, ogram cię Dopiero Jasiek, z przezwiska Przewrotny, krzyknął w głos: Do misek chodźta, ludzie, bo stygnie! Cichoj, głupi, znajdzie się i la ciebie miska do wylizania ! Jambroży ino cyganią, aż się kurzy, i myślą, że mu kto wierzy Jasiek, coć dadzą w pysk, bierz, bo twoje, ale mnie nie ruchaj, nie uredzisz Kokoty zaczęły piać na wyprzódki gdziesik po wsiach jeszcze niewidnych Jestem z tobą Później razem uporządkowały pokoik 58 Ja tylko tak powiedziałam, ale nie kłamałam Tereska żołnierka, która z jakąś sprawą przyszła do proboszcza, trafiła rychtyk, kiej już wychodził na śniadanie Zawiadomicie go o mnie Powiedzcie, że postaram się dotrzeć do Kanady Trzeba było przyjść wam zaraz z wieczora, a na dziecińską łaskę nie czekać jeno do trumny to ochotnie wbiją gwoździe ostatnie, by się upewnić, że nie wrócicie już po nic I z wielką dobrością zrobił jej miejsce wedle siebie Wiedz, że ja osobiście nigdy nie dam posłuchu okrutnemu prawu! Mary, Mary bądź rozsądna Nienawidzę rozsądku, Johnie A parobcy z uciechy pięściami walili w stoły i pokrzykiwali siarczyście |
||||||||||
|
|
||||||||||