|
Luta, przesz³o czterdziestoletnia dziewica, nazywana w domu anio³em ... |
||||||||||
|
||||||||||
|
Ma ono wszak¿e dwie wady: opiera siê na zeznaniach zdrajców i z tych bierze podstawê do ujmowania najró¿niejszych zjawisk Byæ mo¿e z Ilionem ju¿ szuka³ przymierza i z³ama³ przysiêgê królowi Kogokolwiek zdybiecie w okolu sadyby, zwi±zaæ i rzuciæ tam, (wskazuje za budynki) na gnój i zakuæ w dyby Niepewno¶æ gryz³a pana majora: Czy te¿ uda siê misterny plan skoncentrowania wszystkich atomów ludzi i broni pomimo wszelkich przeszkód w jednym punkcie? A tu nagle nowe nieszczê¶cie! Zdala zbli¿a³ siê turkot szybko jad±cego wozu, rozlega³y siê d¼wiêki tr±bki, po chwili pad³y dwa strza³y, a ko³o zdumionego majora w pe³nym cwale przemkn±³ wóz z dwoma ¿o³nierzami rosyjskimi Niech mnie ogl±da dzieñ rzezañcem Boga Do ciebie ziemski wyrok daæ nale¿y Szczero-sumienny (do Patroklosa) Zobacz, czy odszed³? PATROKLOS Có¿ on ciê obchodzi? To jest ten cz³owiek, z którego oblicza fa³sz czytam zawdy, ilekroæ fa³sz knuje WAWEL Komponowa³em wtenczas nad Popielem treny As dobra³ siê do owych kaloszy i pogryz³, porozrywa³ Niezbyt weso³e widocznie by³y przygotowania, bo pani nieraz ukradkiem ³zy ociera³a i tuli³a drobne dzieci do siebie Dowódca B³asz 37 czyñski, maj±c wszystko za stracone, gdy ka¿de jego obliczenie zawodzi³o, umkn±³, by przechowaæ siê w jakiej¶ kryjówce na czas d³u¿szy S³ysza³ wyra¼nie, jak ju¿ z rana pan Albin wychodzi³ z pokoju ¿ony, przy progu potkn±³ siê na Asie, o ma³o nie upad³ i zakl±³ Pos³uchajcie dalej, 7 zaraz wam powiem, jak ci mnie s³uchali, rozmow± krzepi±c my¶l w przededniu czynu ZBROJNI (nios± za nim jego ubiory) W owym trwaniu system wojny jest narzucony przez tych, którzy maj± inicjatywê, którzy s±, ¿e tak powiem, na rêku, maj±c pierwsze wyj¶cie, przez Rosjê Warszawa 1919) Có¿ wiêc, zapyta³ Anhelli, uczyni³a dusza moja bêd±c woln±? Powiedz, bo nie pamiêtam (wszed³ na izbê) Dziêki, Odysie, za us³ugi twoje Pobór by³ wyznaczony na 26 stycznia, na dziesiêæ dni po nieudanym poborze w stolicy Warszawie Luta, przesz³o czterdziestoletnia dziewica, nazywana w domu anio³em stró¿em rodziny, trzês³a ca³ym gospodarstwem, ubiera³a siê w jasne barwy, pali³a namiêtnie papierosy, nale¿a³a po¶rednio do Towarzystwa Przyjació³ Zwierz±t i lubi³a czêsto powtarzaæ: Moim obowi±zkiem jest po¶wiêcaæ w³asne szczê¶cie dla dobra ojca i m³odszego rodzeñstwa I znów powtórzy³o siê zjawisko, o którym ju¿ wspomnia³em w Pary¿u Na emigracji przez w³asnych rodaków: redaktorów czasopism, wydawców, recenzentów, czytelników Ciotka przez d³ugi czas by³a jakby og³uszona ¯aden ze sk³adowych czynników dzisiejszej cywilizacji nie poci±gn±³ mnie i nie wype³ni³ mi duszy, z tej prostej przyczyny, ¿e ta cywilizacja jest mdlej±ca i przesi±kniêta sceptycyzmem Wiêc oto przypuszczam chwilami, ¿e pani Kromicka zabije we mnie Anielkê i dlatego chcê jechaæ, przypatrzeæ siê jej szczê¶ciu, jej po¿yciu i wszystkim tym koniecznym zmianom, które musia³y w niej zaj¶æ i uczyniæ j± ca³kiem niepodobn± do Anielki Ciotka mówi³a mi, ¿e te panie rano wstaj± Jedno trochê szorstkie dotkniêcie, a dusza siê zwija i zamyka czêstokroæ raz na zawsze Kromicki nigdy zapewne nie wydawa³ siê sobie tak nikczemny, jak wydawa³em siê sobie ja, gdym pope³nia³ tysi±ce ma³o¶ci, gdym zdobywa³ siê na mnóstwo lichych przebiegów, byle tylko umie¶ciæ go daleko od Anielki w najêtej przeze mnie willi Nie odpowiedzia³em nic; by³em ju¿ na ulicy, kiedy Anglik krzycza³ za mn±: Przynie¶ jutro maquile! i s³ysza³em wybuchy ¶miechu Carmen Raz nawet jeden student medyk wyca³owa³ j± w k±cie Nie by³o ¶wiat³a, a Teodor ³atwo dostrzeg³, ¿e je zostawiono pó³otwarte Omal nie rzuci³a siê na szyjê panu Wieczorkowi, ojcu jej gospodyni, gdy ten jej drzwi otworzy³ Zawsze wchodzi natychmiast po zastukaniu, jakby nie móg³ chwili zaczekaæ Z niepokojem wraca³ do hotelu Wprawdzie pozostaje jeszcze twój starszy syn, ale jest to cz³owiek ca³kiem zwichniêty Szkoda, gdy jeszcze by³ ma³ym ch³opcem, mia³em nadziejê, ¿e z niego têgi ch³op wyro¶nie Pod pozorem dogl±dania ich mia³a przynajmniej godzinê w dniu, w której mog³a wybiec swobodnie i podumaæ na swojej ³awce z darniny Niech pan zgadnie, ale co tam zgadnie! My jeste¶my ziemlaki Spostrzeg³ to kto¶ z w³adzy i w rezultacie naszego tchórza aresztowano co siê z powozem sta³o Najpierw rozmy¶la³ o tej zabawnej stenotypistce Tym samym przyjacielem bêdê ja; ale wprzód trzeba Ba³abanowicza uj±æ Postanowi³ przeczekaæ jeszcze dwie godziny, a je¶li po up³ywie tego czasu nic nie wymy¶li, zabiæ siê Zarówno rodzice, jak i pó¼niej ciotka, patrz± na dziewczynê g³ównie jako na przysz³± ¿onê, jest dla nich pann± na wydaniu Ta ostatnia czynno¶æ jest najniebezpieczniejsz±, szczególnie, gdy chodzi o odezwy doroczne, oczekiwane przez policjê Gdy powróci³a do gabinetu, nie by³o tam ju¿ Paw³a Co innego Krzysztof Krzy¶, Krzych, a mo¿na i z drugiej po³owy imienia: na przyk³ad Toffi tak jak cukierki! z uwzglêdnieniem wy¿ej wymienionych rubryk maj± te¿ byæ sporz±dzane codzienne raporty rozchodu magazynowego w trzech egzemplarzach, a to celem wzajemnej kontroli Czy te¿ on naprawdê jest zarêczony? W ka¿dym razie dotychczas na ¿adn± z urzêdniczek nie zwraca³ uwagi, a przecie¿ jest ju¿ w fabryce od trzech tygodni To mówi±c, ruszy³ ramionami, sk³oni³ siê lekko i chcia³ i¶æ, ale Zinzendorf zast±pi³ mu drogê Id¼ ju¿ do pracy odpowiedzia³a ca³uj±c go w czo³o kwadrans po dziesi±tej Ach, kuzynko, trzeba czêsto czyniæ to, co siê potêpia Dlatego te¿ powiadam, ¿e lepiej wyszliby na tym pañscy Murzyni, gdyby pan traktowa³ ich tak, jak na innych plantacjach W milczeniu obaj wy³uskiwali orzechy Schodzi, wci±gaæ! wrzeszcza³ ch³op od pi³ Niestety, nie mamy w³adzy nad sercem naszym zauwa¿y³a pastorówna du¿o zale¿y od cia³a Z ironicznym u¶miechem s³ucha³ Halley’a O, moja biedna siostrzyczko! Teraz litujesz siê nade mn±! Pos³uchaj dalej! Wszyscy siê ze mnie wy¶miewaj±, wszyscy sobie kpi± ze mnie A i to ci jeszcze powiem, ¿e pokorne cielê dwie matki ssie Kaszla³ czêsto, g³o¶no wyciera³ nos i przeciera³ chustk± binokle Od tego czasu nic o nim nie s³ysza³am Dopiero o samym zachodzie wyjrza³o rozognione s³oñce i zapali³o czerwone ognie w rosach i ka³u¿ach |
||||||||||
|
|
||||||||||