|
Malin! dajcie malin! Pokazuje się cień biały Aliny z dzbankiem mal... |
||||||||||
|
||||||||||
|
Obdarzysz szatą i dziewczyną i pić dasz co najlepsze wino, i bacz, by nikt prócz ciebie jego nie widział, nimi ja wrócę Na Podlasie wysłany został Walery Lewandowski 3, który wyjechał tam w początkach stycznia Przeciw Bogom się rzucasz? Bogi się upomną w Sandomierskim czy Lubelskim Psy na placu Ewangelickim i na Zielonym Ze strony polskiej rzadziej, lecz prawie równie bezskutecznie padały strzały z odległości zbyt wielkiej na strzelby myśliwskie No, a gdzież winowajca? Gdyby był w domu Olfąs, to Ajnemerowa sama rzuciłaby się nań, oberwałaby mu kudły ze łba, drapałaby go teraz, choćby nawet nie był on sprawcą tego dzieła, byle nasycić uczucie zemsty za zmarnowanie pracy Po udanych napadach złączonymi siłami ruszyć pod fortecę, gdzie spiskowi oficerowie ułatwią jej zdobycie! Dałoby to od razu szeroką i pewną podstawą powstaniu nie tylko już na Podlasiu, ale w całym kraju i postawiłoby wojsko rosyjskie w Polsce w położenie groźne i trudne Scena miłosna na ulicy (Przebiegają pędem) ANTINOOS (wesoło) Będzie jasno! AMFINOMOS A! Będzie świątecznie! ANTINOOS (do Odysa i Arnajosa) Zaczynajcie! EURYMACHOS (w kole gachów stojący; oglądając się) Gdzie Medon?! ANTINOOS (rozbawiony) (zachęcając Arnajosa) Arnajos! Walecznie 194 [AKT II] ŚWIETLICA W DWORCU ODYSOWYM TELEMAK (do Medona) (wesoło) Zawołaj mi tu dziewki! MEDON (żachnął się) Jaż mam dziewki wołać? TELEMAK (drwiąco) Każę ci Musu nieraz trzeba, ażeby opuścić pościel, wygrzaną ciepłem swego ciała Czyś zazdrośny? Nie A jedno zwycięstwo poruszy tysiące chłopów, wtedy pewnikiem górą nasza! Trudno nam tu będzie dać sobie rady bez ciebie, zostajemy przecież sami nie wojskowi, ale jakoś to będzie TELEMAK (rozważnie) Płyniecie dokąd ? TAFIJCZYK (drwiąco) Płyniem poza skały białe co blaskiem lśnią nad toń głęboką Rybacy to rąbali Przełomkę biednym rybkom zdradliwą Nagle Okropny krzyk w przełomkę człowiek pada czyli nie cudne? czyli nie milsza niż Bryzejka, która twoją była kochanką ? (przyjmuje z rąk Fal cialo Pentezilei) (dzierży ją w objęciach martwą) Fala drwi ze mnie Do każdego z tych przezwisk Olfąs dodawał epitet zdobiący ścierwo Bywały czasy, w których na pensjonacie u pana Benedykta kształciło się jednocześnie kilka wyżłów i wtedy Julek z dumą się odzywał, że jego brat jest specjalistą mającym sławę 6 I n s u m m o g r a d u (łac Malin! dajcie malin! Pokazuje się cień biały Aliny z dzbankiem malin na głowie Musimy pomówić otwarcie między h i s t o r y c z n y m a h i s t e r y c z n y m fenomenem jakim Żyd A gdzie Go jest? A gdzie Go jest? Radbym widzieć tego! Będziem witać, będziem klaniać, jeśli co godnego POGODA Różowe malwy, różowe zorze I zboże pożęte, bogate zboże PRZED MADONNĄ Jest jeden cichy wiejski kościółek ustronny, Gdzie w ołtarzu Maryja w złocistej sukience Skrzyżowała na piersi swoje ciemne ręce, Zasłuchana w hymn ciszy wiecznie jednotonny Tam na ołtarzu stoi bez i jaśmin wonny, Świetlane smugi kurzów kłębią się w jutrzence, Przez okna napływają rozgwary ptaszęce, A blask plecie słoneczną koronę Madonny Ha! ha! Mój wieszczu! Gdzież to wy idziecie? Jaka wam świeci? gdzie? portowa wieża? Lub w Sławiańszczyźnie bez echa toniecie, Lub na koronę potrójną papieża 145 Piorunem myśli podniesione śmiecie Gnacie Zresztą świetne powodzenia egzaminowe prędko wyjednały mi przebaczenie Bo to się mówi: sprzedaż! sprzedaż! a czy to właściwie jest sprzedaż? Pomyśl, że ten kupiec, który się na ów układ zgadza, uwalnia za jednym zamachem od nieszczęścia kobietę (a kwestia, czy to właśnie nie jest prawdziwym zrozumieniem obowiązku względem bliskich) i od nędzy tych wszystkich, którzy mu zawierzyli Kromicki pomyślał chwilę, wypuścił monokl i odrzekł: Mój kochany, ja pochlebiam sobie, że na interesach znam się lepiej od ciebie, ale w rozprawy wdawać się z tobą nie mogę, bo mnie w kozi róg zapędzisz Ja nie zabierałem wcale głosu, jak człowiek, którego cała rzecz z daleka tylko obchodzi Pani Davisowa, której w czasie owej księżycowej Causerie powtórzyłem o wszechmocy miłości mniej więcej to samo, com poprzednio napisał w tym dzienniku, nazwała mnie Anakreontem, radziła przybrać się w girlandy dzikiego wina, a następnie spytała poważniej: Jeśli tak jest, to czemu pan grywasz rolę pesymisty? Wiara w takie bóstwo powinna czynić człowieka szczęśliwym Narody, mój drogi panie Monclar, mają skłonność do buntu przeciw świętej władzy, królowie więc powinni być naszymi agentami, w przeciwnym bowiem razie złamiemy samych królów! Ten drukarz ciągnął dalej Loyola w większym stopniu niż inni rozsiewa przeklętą naukę po świecie Towarzysze zawołał duch, którego zaklinałem, udzielił mi wreszcie tego, co przyrzekł; mam w rękach narzędzie naszego oswobodzenia Zaproponował pójście do kabaretu: Tak dawno nigdzie nie byliśmy razem Powolnym krokiem szła ta sama kobieta, którąśmy widzieli przed chwilą, ale w sukni ciemnej, szerokiej, którą na siebie narzuciła, i z włosami związanymi niedbale Skąd wiemy, czy ten dom nie jest schronieniem włóczęgów? Cofnijmy się! 120 ROZDZIAŁ XXX ZAKAZANA MIŁOŚĆ Magdalena Ferron porwała Manfreda za rękę, jakby chcąc nakazać mu milczenie Jeśli człowiek jest tym, co w Warszawie nazywają cwaniak, to jest sprytny i obrotny, to w krótkim przeciągu czasu dostrzeże mnóstwo okazyj, przy których można to lub owo zrobić dla interesu: przenieść bezpiecznie bibułę przez granicę, wywieźć ją z pasa pogranicznego bez osobliwego narażania się na wsypę, zużytkować kogokolwiek z otoczenia do takiej lub innej pomocy przy prowadzeniu interesu itd Jak to można zapomnieć o dwunastej i obiedzie Tymczasem kapitan pożegnał się z Tamangiem i zajął się co rychlej ładowaniem towaru Maszynka, która ze swej paszczy wyrzuciła przed aresztowaniem setki tysięcy różnych wydawnictw, która przez dłuższy czas stanowiła cel poszukiwań ogromnej zgrai szpiegów i żandarmów, której dłuższe istnienie było naigrawaniem się z potęgi rządu carskiego, maszynka stała zupełnie odkryta na swej zwykłej podstawie, z pierwszą stronicą trzydziestego szóstego numeru w swej ramie, gdy w noc lutową wpadli da nas żandarmi Ani przez moment nie miał wątpliwości, że w Krzysztofie nie ma niebezpiecznego rywala Dawniej, gdy jeszcze pracowała w sekretariacie i mieszkała w Zielonce, o wszystkich ważniejszych zdarzeniach dowiadywała się bo od kolegów, albo od ojczyma, który przy każdej takiej sposobności opowiadał o karierze i koligacjach omawianej osoby Dla psów gotowano w kotle strawę, o nich nikt się nie kłopotał Widzisz, zapowiedziałam, że obejmuję dziś rolę pani domu, ale co to znaczy brak wprawy 64 stolica tu: stolik 65 umbrelka (z łac Brühl odetchnął A skądże się wziął tu pan Mateusz? 57 Przyjechał i zabrał panią Część drogi chciał królewicz przebyć pieszo Ależ do diabła! zaprotestowałem, cóż ty mnie chcesz obładować, jak osła! Dwa pudy bibuły, a tego metalu tyleż, czy więcej Stokroć większą rozkosz znajdował w tym, co teraz robił Marychna wynajęła nieduży, ale bardzo ładniutki pokoik przy ulicy Leszno I Jeruzalem wysyłał przed swą śmiercią otwarty bilecik do Kestnera następującej treści: Czy mógłbym WPana prosić uprzejmie o pożyczenie pistoletów na podróż, którą zamierzam przedsięwziąć Serce me było przygnębione Rozstaliśmy się, nie osiągnąwszy porozumienia W takich to ano sprawach, radościach, smutkach a tęsknicach przechodził czas narodowi, to juści, nie dziwota, że Antkowe sprawki, Borynowe pożycie czy tam jakie insze historie abo śmiercie czyje i co drugiego jako te kamienie padały na dno pamięci, boć każden miał dosyć swojego, że ledwie uradził Tymczasem statek zatrzymał się przy którejś przystani Nie mogła bez odrazy patrzeć w te oczy, w których palił się niespokojny płomień żądzy Zaśbym tam darował swoje! zawołał z zawziętością Boryna Saint Clare zerwał się z miejsca i usiłował odepchnąć napastnika, lecz uczynił to tak niezręcznie, że sztylet utkwił w jego lewym boku św Dziewczyna spostrzegła zbliżającą się pomoc Pan sobie ze mnie żartuje! szepnęła wreszcie |
||||||||||
|
|
||||||||||