|
mój Dodatek krytyczny do Wierszy C |
||||||||||
|
||||||||||
|
Czy mnie, proszę pana, nawet psa uderzyć nie wolno? Między kawalerskim służącym a jego panem istniały liczne węzły; oni się dobrze rozumieli wzajemnie Nie pójdzie z tobą, stary Nie było to wojsko, co, znając zdradliwe prawa wojny, czujnymi się otacza czatami, co mechanicznie, jak zegarek, spełnia swą powinność Wiktusia siedząc w kącie towarzyszyła wzrokiem każdej łyżce pochłanianej przez pana Benedykta; to samo czynił Awans, który 39 przysiadł na ogonie i tylnych łapach, a frontem wyprostował się do swego pana A po krótkiem pożyciu, Anhelli przyzwyczajał się nazywać siostry imieniem zbrodniarkę tę i pokutnicę Kucharka Regina, służący Władek i wielce krzykliwa, choć maleńka suczka Muszka były to siły armii czynnej, pozostającej w tym domu ciągle na stopie wojennej (Wyszedł) Myśleć, Że ta sama godzina trwożnych myśli pełna Byłaby jak wczorajsze godziny, i może Spokojniejsza; bo wszakże wiele by się strachu Przez jeden dzień zatarło tajemniczą ciszą Tyżeś jest przy mnie, kochanku, tyś całowaniem mię poślubił, do miasta pójdziem o poranku, gdy słońce błyśnie, o świcie Ktoś jest, coś mi powrócił życie ? Ktoś jest, co pieścisz mnie tak czule, ty, co całujesz mnie umarłą ? O patrz, te rany, patrz me bóle ran moich tyle się otwarło BALLADYNA Przystępując Co? ALINA Bo też widzisz, siostro, że ten dzbanek To moje szczęście, mój mąż, mój kochanek, Moje sny złote i mój ślubny wianek, I wszystko moje BALLADYNA z wściekłością natrętną Oddaj mi ten dzbanek W ten sposób wojsko, normalnie skupione, rozchodzi się po całym kraju Prócz tego do wszystkich innych powstań mamy wiele prac cennych, które ujmują stronę militarną w sposób wyczerpujący, podczas gdy tu pracy takiej właściwie nie ma Kostryn poprzedza z pochodniami Balladynę wychodzą Więc mówisz, że nie jest w zmowie z rodem Atrydów że jest im niechętny? Więc także łupem i zdobyczą z nim się nie dzielą? HIPODAMIA Że tyle jeno ma, co sam zdobędzie ze swymi ludźmi, gdy idą po nocy na łup i zdobycz Wiesz, jak ona słucha Kazań od siostry I dziś z nim uciekła WDOWA Wyrodne dziecko! Więc idź aż do piekła! Nie pomyślałaś na te stare oczy, Że będą płakać dobrze, bo nie będą Płakać po tobie Langiewicz, wyparty z Szydłowca, wyznaczonego przezeń jako punkt koncentracji po nocy 22 stycznia, musiał znowu szukać łączności ze swymi rozsypanymi oddziałami Ludzie potracili głowy Lecz żołnierze, widząc, co się święci, już zamknęli drzwi i z różnych otworów rozpoczęli bezładny, lecz huczny ogień na powstańców, oświetlonych blaskiem płonących w rynku stert słomy BALLADYNA Jeszcze nie przeszli! opieszała zdrada Gorsza niż wierność Idź w bojową kaszę Z łyżką żelazną, jeżeli w nią wpadnie Głowa jakiego wodza, będziesz panem Rozumiesz? można spoza góry snadnie Podejść zaskoczyć na plecy czakanem Ciąć w łeb stalowy W zarządzeniach powstaniowych jakiegoś planu w tym kierunku nie widać wcale Otóż Stefan Witwicki dał zrozumieć Gabrielowi, że chce z kanapy wstać, a ten mu rękę podał i zaczęli wkoło pokoju powoli obchodzić Tak to wlokąc się, po pierwszy raz Witwicki wpadł w lekki, bardzo błogi, ale widzialny obłęd i zaczął tu i owdzie wskazywać ręką i zatrzymywać się: A to (mówił) c o t o z a k w i a t j e s t? t e n k w i a t, p r o s z ę c i ę (a nie było kwiatów w mieszkaniu), j a k t o s i ę n a z y w a t e n k w i a t u n a s? t o t e g o p e ł n o j e s t w P o l s c e i t e k w i a t y i t a m t e t a k ż e k w i a t y t o j a k o ś u n a s z w y c z a j n i e n a z y w a j ą Potem już odwiedzałem Witwickiego, kiedy leżał zdefigurowany panującą podówczas ospą i już nic nie mógł mówić Na mnie działa to fatalnie My też nie mamy najmniejszego powodu zaczynać Spostrzegłem to zaraz i cała przeszłość stanęła mi jak żywa przed oczami Anielka do jutra wypocznie, więc pójdę z nią Od czasu do czasu spuszczone jej powieki podnoszą się ku górze, jakby chciała sobie przypomnieć Jakąś nutę zasłyszaną gdzieś na wysokościach w chwili natchnienia i sama wygląda wtedy jak natchniona Te panie były już prawie gotowe Kuracja pani Celiny ukończona od tygodnia; bawimy jeszcze w Gasteinie tylko dlatego, że wszędy na równinach panują ogromne upały Wiem, że Klara nie będzie już mieszkała obok mnie, ale obecność jej pokrzepiłaby mnie mój Dodatek krytyczny do Wierszy C Nie wszczynali ze sobą rozmowy, nie było jeszcze żadnych wyjaśnień Nic złego Myślę, że dzisiejsza lekcja była konieczna Niech raczy okazać mi tę największą łaskę, o którą go błagam W chwili gdy nalewała mi wino do kubka, pocałowałem ją w usta Trwało to wszystko z pół godziny Oto linia, łącząca Warszawę z Wilnem, która najbliżej podchodzi do granicy pod Białymstokiem, gdzie granica jest oddalona 90 kilka kilometrów, cała jest udekorowana w zielony, celny kolor Nie potrafiłabym dosięgnąć do twoich zainteresowań Jako poeta nadworny uświetniał swymi wierszami uroczystości dworskie Nie mam z tego powodu żadnych skrupułów Paweł bronił się coraz słabiej, gdy zaś Halina zarzuciła mu ręce na szyję, a pani Józefina całkiem na serio rozpłakała się ustąpił Chciałem was tylko spytać, czy nie znacie dziwnej historii, którą wielu ludzi opowiada o tym don Garcji Rewanżuję ci się tym samym, czyli sympatią, a zobowiązanie twego ojca nie jest dla mnie tyle warte, co możność sprawienia ci małej przyjemności W samą porę, gdyż właśnie lokaj stanął w progu: Obiad na stole, proszę jaśnie panów oznajmił uroczyście Staruszka klęczała na ziemi, oparta na łokciach o łóżko Służba w domu mojej matki, gdy kazałem zameldować siebie jako jej syna, nie chciała mnie wpuścić Chory pominął tę uwagę i powrócił do omawiania lutowej raty O świcie z jego pokoju rozległ się hałaśliwy wrzask gramofonu, bardzo hałaśliwy, gdyż swym hałasem musiał pokryć terkotanie maszynki drukarskiej Najmilsze godziny, długie godziny poobiednie, spędzali na omawianiu i projektowaniu sukien, koszulek i pidżam Marychny I więcej nic nie mówił? Więcej? Aha! Mówił, że nic łatwiejszego, jak sprawdzić twoje wiadomości Potem przywołała męża i Reginę Że zaś dzisiaj akuratnie wypadał jarmarek w Tymowie, to mało kto do roboty wychodził, szykując się na niego Szymek przywarł na chwilę, a skoro tamten znowu zachrapał, jął się cicho przebierać ze sąsieka, gdyż mu się przywidziało, jako do stodoły, kaj spali, już się wdzierają mąty pierwszych świtań Pietrek! Dzień ano kiej wół! zakrzyczała bijąc pięścią we drzwi stajni, a posłyszawszy mruczenie i odsuwanie zawory wywarła drugie zaraz drzwi do obory Maciej sam nie wiedział, dlaczego nie poszedł prosto do domu, a wybrał dłuższą drogę, może aby przejść koło domu Jagny? a może aby zebrać nieco myśli i pomedytować Spóźnił się nieco, bo nieszpory już się zaczęły, kościół był pełny a tak mroczny, że jeno pod sklepieniami szarzały resztki dnia, dołem zaś, w ciemnościach gdzieniegdzie roztlałych płomieniem stoczków, mrowił się naród i warkotał kiej rzeka kołysząc się ku wielkiemu ołtarzowi rzęsiście oświetlonemu, przepchał się aż do kraty i rozglądał nieznacznie, ale nie dojrzał Jagny ni nikogo od ojca, natomiast często łapał ciekawe spojrzenia wlepione w siebie i czuł, że zwracają baczenie, bo ktoś niektoś poszeptywał do sąsiada wskazując nań ukradkiem To dowód, że zawstydziła się własnych uczuć i pragnęła je ukryć Dziękuję! Ach, dziękuję pani, panno Reniu! szepnął żarliwie 51 Miss Ofelia zaczęła rewidować szafy i komody, stojące w obszernej kuchni Przysiadł na łóżku i kiwając głową a robiąc usilnie grdyką, chciał cosik powiedzieć; ale mu jeno zabulgotało w gardzieli |
||||||||||
|
|
||||||||||