|
Goethe, Cierpienia młodego Wertera, Wrocław pół wieku |
||||||||||
|
||||||||||
|
Jak Płock na północy, tak Radom na południu był stolicą administracyjną i wojskową dla całych dwóch województw: sandomierskiego i krakowskiego PASTUCH (drżąc) Zabij mnie! (W strachu) Cień widziałem! (Szeptem w grozie) Duch mojego pana TELEMAK (krzyknął) Ojca Duch! PASTUCH (skonał) Przekonacie się, zobaczycie potem, że zwierzęta, gdy się z nimi szlachetnie obcuje, nie są tak bardzo złe, jak się to niejednemu na oko wydaje Zapewne długo jeszcze byłby tak przemawiał pan Iwiński, gdyby nie to, iż spostrzegł przed klatką z małpami Murzyna, który nabrawszy w usta wody pryskał nią w oczy pawianowi i doprowadził go do wściekłości 26 Kogo wloką przede mnie! Kolan mych się chwyta Jakaś prośba okrutna straszliwa niezbyta: Nie zabijaj mych dzieci! nie morduj mych dzieci! Groźba, co w dymie, w ogniach wszędy za mną leci Mówię za wiele Stąd to pomiędzy panią Pelagią, naczelną gospodynią spiżarni i drobiu w Mączynie, a panną Florentyną, garderobianą, niegdyś serdecznymi przyjaciółkami, wybuchnęły bardzo przykre niesnaski: najprzód ostra wymiana słów w oczy, potem obustronne oczernianie się za oczy i otwarta wojna domowa, której odgłosy obijały się niejednokrotnie o uszy hrabiny i hrabiego Nawet w tej fazie wojny, kiedy jeszcze siła moralna jest siłą dużą, jest ona konieczna Wszystko poszło z Asa; marny pies może jednak w życiu człowieka odegrać znaczną rolę Każdy plan, powstały w tej czy innej głowie, wymaga wykonawców Za moich czasów inni byli ludzie 200 LUD KANCLERZ Pani! niech będzie poświęconą głowa, Co nam przynosi koronę Popielów Miałem dziatek troje, Nocą do komnat weszli brata zboje, Różyczki moje trzy z łodygi ścięto! Dziecinki moje w kołyskach zarżnięto! Aniołki moje! wszystkie moje dzieci! KIRKOR Któż jesteś, starcze? PUSTELNIK Ja Król Popiel trzeci KIRKOR schyla kolano Wszelki duch Boga chwali! Jaka to była Błyskawica czerwona! jak wszystkie ściany Widziałam białe Lecz już z innej strony szła odsiecz oblężonym Rosjanom HIPODAMIA (wraca) (idzie w bok pod namiot, gdzie znikły dziewczęta) (wraca) Ty mnie tu więzisz psa Jeżeli przejdziemy do samej nocy styczniowej, to na wstępie zaznaczam, że nie wchodzę najzupełniej w to, w jaki sposób wykonane były poszczególne napady, albowiem rzeczy taktyki z mego wykładu świadomie usuwam Ja w myśli tutaj mam żmij gniazdo KOSTRYN Rycerze zbrojni czekają przed broną Stąd daleko łatwiej zdobić mi się na czyn ujemny niż dodatni; zniszczyć coś niż stworzyć W ogóle robię sobie wrażenie człowieka, który mógłby być energiczny, ale nie chce, albowiem wola jest w prostym stosunku do namiętności, moje zaś są przede wszystkim ujemne I A m f i o n, i O r f e j w tychże pojednaniu atrybutów czerpali natchnienie, lecz drugiemu męczeńska śmierć przerwała była wcześnie rozwój zadania Posiadam zdolność kontrolowania moich myśli i świadomość siebie w tak wysokim stopniu, iż wydaje mi się zupełnie niepodobnym przypuszczenie, abym mógł dostać pomieszania zmysłów Są małe poświęcenia, które więcej kosztują od wielkich Poznałem Anielkę zbyt dobrze, bym ją miał posądzać o jakie wyrachowanie Byczkowski, zapłaciwszy gondoliera zanotował po latach Norwid powiedział mu, że użyć chce kąpieli a l e z a g ł ę b o k o w f a l e z a s z e d ł Więc co miał w oczach skier, wszystkie zapalił, Co miał na czole zmarszczków, zebrał razem Tego rodzaju umysł może dużo rzeczy rozumieć, ale źle się nim człowiekowi kierować w życiu: rzuca się on niespokojnie, waha, nadto przecedzą każdy zamiar, wreszcie zatraca się wśród krzyżowych dróg Obok tego uprawniał on moją miłość, a chodziło mi o to tak bardzo, że za to uznanie jej ze strony Anielki gotów byłem oddać zdrowie To jasne odpowiedział Paweł niech pan nie zapomina, że każdy uczony uważa oddanie owocu swej wiedzy do praktycznego użytku za rodzaj profanacji Wyjeżdżając jutro pociągiem o czwartej trzydzieści zakończył zdążę w sam raz do Genui na Tripolitanię, odpływającą wprost do Rio de Janeiro Ta rzecz zdarzyła się dwadzieścia lat temu Mój gospodarz odetchnął, kolory powróciły mu na policzki Uczucie samotności, chociaż zjawiało się w nim niezwykle rzadko, za każdym razem wywoływało coś w rodzaju pogardy dla siebie ) na gorącym uczynku Chodź i zaczekaj chwilkę Jedna z pierwszych wysyłek Don Juan, który widział, jak pada, podbiegł ku niemu i zawołał kilku żołnierzy, aby go unieśli; ale dzielny kapitan, zbierając resztkę sił, rzekł: Pozwólcie mi umrzeć tutaj; czuję, że to koniec A więc cichutko, nie zwracając na siebie jego uwagi, podrzucicie tę książkę na którąś z półek, a potem pożegnacie go tłumacząc się brakiem czasu W ciągu całego dnia Paweł nie zajrzał do niej ani razu Potem nagle, jak gdyby zbita flaszka coś w nim załamała, jego wściekły gniew osłabł Przecie sam tu mieszkał przez lat wiele, zanim ożenił się z Józefiną Obfity pot spływał mu po skroniach Nic dziwnego, że organizacja kłopotów i przeszkód miała mnóstwo Wszystko zrobię dokładnie W pokoju było już prawie ciemno Dwadzieścia jeden, to jest właściwie dwudziesty drugi zażenowała się Przedstawi mi pan to jutro I będę musiał pełnić obowiązki błazna? A dlaczego byś nie miał tego uczynić? W jej obecności? Ejże! Co znaczą te grymasy? Franciszek I doznawał dziwnej, okrutnej radości na widok mąk błazna O Kubę! Nie jednemu psu Łysek Bałam się dodała Lota bardziej od innych może, ale wzięłam na odwagę, chcąc dodać innym otuchy i przezwyciężyłam w ten sposób strach! Zbliżyliśmy się do okna Ksiądz szedł z asystą tuż za krzyżem i śpiewał wraz z drugimi Któż mu to las wytnie, jak nie Lipczaki? wtrąciła Hanka I podobno ludzi, w co chcą, przemieniają, nawet we zwierzaki Wszyscy po trochu wygrają, wszyscy To rad nierad wziął książkę i powlókł się jak zwykle w pole, i tam kajś daleko za wsią, na miedzach, pod gruszami, na granicznych kopcach, przesiadywał zagłębiony wczytaniu albo jeno se medytujący Jakoż i tak było, bo ano od dnia pogodzenia się z żoną, na co tak rychło się zgodził, aż się temu dziwowano, przemienił się do niepoznania brał coraz bardziej, bo przechodził koło krzyża przez taki gąszcz, gdzie się i oczami nie przecisnął, a kędy właśnie najczęściej zbóje następowali, to się przeżegnał, pacierz w głos mówił i w dyrdy pobiegł Już się szczęśliwie wydostał z wysokiego lasu, już ino tą karłowatą sośniną a jałowcami się przebierał, już nawet widział pola zielone, rozkołysane, już mu plusk szedł od rzeki, skowronki śpiewały, już ludzi zoczył przy pługach, a nawet boćki jak kluczem ciągnęły na bagniska, a nawet poczuł z wiatrem sady wiśniowe, co były kwitłygdy wtem z tych krzów ostatnich wyskoczyli zbóje! Dwunastu ich było i wszyscy z nożami! Bronił się, ale wnet przemogli, a że pieniędzy oddać po dobrości nie chciał a krzyczał, to powalili go na plecy, przygnietli nogami, odnieśli noże i już, już mieli go żgnąć a wtem skamienieli z nagła i zostali tak z podniesionymi nożami, zgarbieni, srodzy a nie ruchający się i wszystko się w ten mig zatrzymało w miejscu Ptaki pocichły i wisiały w powietrzu rzeki stanęły słońce jakby zakrzepło wiatr zmartwiał drzewa ostały, jak je był wicher przygiął zboża także bociany zaś kieby wrosły w niebo z rozłożonymi skrzydłami nawet ten chłop orzący stał z podniesionym batem świat się cały zaląkł w to oczymgnienie i skamieniał! Jak to długo było, nie wiadomo aż rozległ się nad ziemią anielski śpiew: Bóg się rodzi, moc truchleje! Ruszyło się zaraz wszystko, ale zbóje poniechali chłopa widząc w tym cudzie przestrogę i razem już poszli za tymi głosami anielskimi do stajenki onej pokłonić się Narodzonemu! Wraz z nimi, co ino żyło na ziemi i w powietrzu Goethe, Cierpienia młodego Wertera, Wrocław pół wieku |
||||||||||
|
|
||||||||||